|
sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec || 01.01.2008 :: 13:33 >> twój komentarz << (1) było miło, muzycznie, po tybetańsku, wiktorowo i bańki mydlane. (sylwester u Czajków:-) ![]() 05.01.2008 :: 18:12 >> twój komentarz << (0) Ja na dole. Przecież jak zwykle, poniżej.. pasa? Nie liczy się nic. Przeglądam szafę co włożę? już nie na zimną noc teraz - na gorące rozstanie aczkolwiek w zimną noc. Wskaźnik Twojego poświęcenia wynosi -35 (temperatura na dworze ma więcej) Żartowałeś? pfff to kiepski żart jak na dziś (ja na imię mam nieokiełznany milowy las... ) wiesz, że kochać potrafię?07.01.2008 :: 17:55 >> twój komentarz << (1) odległa ma teraźniejszość już nieco mi bliższa. pozytyw,nie? ja - odpowiednia do wieku ty - ambiwalentna materia (a wcale, że już nie) Oh, jestem taka poprzecinana światłem sentymentalnych latarni.. Oh troi się we mnie wszystko od nastroi huśtawka nastroi, troi nas huśtawka, mnie troi. huśtawka troi i podziela, nas-troi huśtawka sześć kopii nas, dobre dla mas.. trzecia para, oryginał dla domu, dwie pozostałe dla obcych tych śmiertelników.. Huśtawka nas troi nas trojów powiadasz? nie ważne. w poniedziałki błędy stylistyczno-gramatyczno-wszelakie nie robią różnicy. nas trojów powiadasz? nie ważne i tak jestem w kawałkach. Popatrz, uczę się o jeden dzień z wyprzedzeniem. Popatrz, udaję mi się żyć "metodą Agaty". Skuteczność wynosi 99,9%. Jesteś idealnym przykładem tego, że można. (ah!) 08.01.2008 :: 17:07 >> twój komentarz << (1) Bóg dał mi wiele pięknej materii w życiu. Tej namacalnej i tej czysto eterycznej. Dom pełen miłości(wyjątki potwierdzają regułę), spełnione marzenia(nawet te bezcelowe), pieniądze na spełnienie marzeń, których spełnić nie mogę bez pieniędzy(jak wiele osób nie ma tej szansy), talenty(których chyba tak naprawdę do końca nie ma, jako że wydaję mi się być zlepkiem wszystkiego co spotykam na swojej drodze), możliwości, Wiktora o cud 23 letnich oczach pokrytych zbyt wczesną dojrzałością, rodziców, którzy są najbardziej wyrozumiałymi ludźmi na świecie, możliwość wracania nad ranem, zaufanie, prawdziwych(!) przyjaciół, profesora N. od polskiego (i paru innych profesorów;-), ciepłe mleko, które teraz piję, wspomnienia... Wszystko to co otacza mnie dookoła nie jest dla mnie, nigdy dla mnie tak jakby nie było. Nigdy nie zasłużyłam na to co mam... Nie umiem znieść spojrzeń zazdrosnych istot, które jakoby miały cudny plan zemsty na mnie, za posiadanie tego czy owego... Tylko, że to przecież nie bardzo .. moja wina? Jednak Bóg też zapomniał mi zabrać mentalności. Mentalności domownika tej planety, a przecież jestem gościem. Chce zostać na tym świecie, chce czuć go pod stopami na zawsze.. a przybyłam i odejdę nie zdejmując nawet butów by zamoczyć stopy w tej ciepłej papce egzystencji.. Nigdy nie będę mieć tej boskiej szansy wykorzystania każdego potencjału. W tym swoim dawaniu.. Bóg przesadził.. (wiem nie można ciągle go obwiniać.. lecz?) Dał mi zbyt wiele nadwrażliwości (zimna suka nie zrozumie). Nadwrażliwości, która nie pozwala brać tego co dają, która pogrąża się w refleksjach nie doceniając chwil obecnych, której teraźniejszość jest odległa. Wiem, że są ludzie, którzy przeżyli by moje życie lepiej ode mnie. Nie mam mentalności adekwatnej do mojego świata. ('ze mną można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko..') Kurczowo trzymam się tego czego i tak nigdy nie będę mieć tylko dla siebie - swojego życia. Bóg odbija się od mojego serca, ale nie ma go we mnie od dawna.. od śmierci, która pogłębiła tylko moją nadwrażliwość i bolesne refleksje. Śmierć nie dająca mi spać od dwóch lat. Mimo to.. lubię te senne rozmowy z Tobą dziadku.. Tak tęsknie i boję się zarazem. Słysze ciągle Twój głos odbijający się od ścian, ale Twoje kontury są rozmazane. Z wszystkich wieczny rzeczy, Twoje życie trwało najkrócej.. [98lat] Czas głębokiego smutku jest czasem wielkiej przemiany.. "Wszystko można stracić, nic nie jest pewne i właśnie dlatego wszystko jest takie piękne. I właśnie dlatego nie odkładaj niczego na później - jeśli chcesz kogoś kochać, zrób to, kochaj te osobę tu i teraz. Kochaj, nikt nie wie co stanie się za moment (...) nie trać chwili na zamartwianie się i rozmyślanie nad tym co przyniesie przyszłość, to graniczy z samobójstwem" OSHO stereofoniczna tantra12.01.2008 :: 00:01 >> twój komentarz << (0) ![]() ....i patrzyłam tylko na Ciebie z góry, miałeś podniesiony podbródek i głowę przechyloną do tyłu. i tylko patrzyłam, a czerwone światło pozwalało się opisywać słowami na Twojej twarzy. i śmiałeś się głośno, ze mną się śmiałeś, potem tworzyłeś nowe konstrukcje z atomów naszych tkanek, i znów Twoje ciało moim ciałem. .. jesteś tym imieniem, które nosi się na czubkach palców, jesteś tym słowem, które wypowiada się tylko przez sen, jesteś tą osobą, która pokazała mi moją wartość. "(....)A kiedy bogowie kochają się, jest to niemal dzikie." 21.01.2008 :: 19:58 >> twój komentarz << (1) ![]() temperatura 38,5 nie budzi we mnie entuzjazmu milczenie jeszcze bardziej go osłabia rozmawiam tak więc - rozmawiam. a rozmowy kleją się w godzinne monologi, a rozmowy patrzą na siebie przez smutne, zabrudzone ekrany monitora kobieta i mężczyzna "to zawsze są historie o kobietach i mężczyznach" temperatura 38,5 - ciąg znaków ciąg cyfr po trzy słowo mu bliskie - kac odczucia równie bliskie słowu ah, jak szalenie delikatna jestem na kacu ah jak szalenie delikatna jestem przy 38,5 gdybyś tylko wiedział jak szalenie. ah jak szalenie uległa jestem na kacu ah, jak szalenie uległa jestem przy 38,5 gdybyś tylko wiedział jak szalenie. ah, jak szalenie smutna jestem po kacu ah, jak szalenie smutna jestem gdy 38,5 zmienia się na 39 gdybyś tylko wiedział jak szalenie łapie Cię jak podmuchy wiatru, jakbyś skończyć się miał jeszcze przed świtem, próbuje wykorzystać, wycisnąć, i zapełniać od nowa, gdy okazuje się, że pozostałeś cały. lecz nigdy cały dla mnie. są we mnie dwie kobiety, od zawsze. odkąd pamiętam. wewnętrzna walka pomiędzy nimi prowadzi do destrukcji. ostatnio przeważa mała dziewczynka. nie masz już dość? ja nie mam [niech płacze bez powodu - choć powód zawsze jest] [fot. by Kach] Pan z muzycznego.25.01.2008 :: 15:18 >> twój komentarz << (3) ![]() oo panie z muzycznego, zdemoluj mnie, bierz mnie i zdemoluj, mimo potulnego spojrzenia, ja już swoje wiem, ooo panie z muzycznego, tak cię pragne 26.01.2008 :: 13:22 >> twój komentarz << (1) Jestem najwrażliwszą częścią tego miasta Przeproś, przeproś tak więc - przepraszam, że wybierasz mój numer telefonu przeproś, przeproś tak więc - przepraszam, że znów rozmawiasz ze mną. Więcej się nie powtórzy teraz czas na ukulturalnianie sie w poznaniu z milenką:* 27.01.2008 :: 15:00 >> twój komentarz << (5) ![]() "i wszystko spada poniżej bioder" , jednak ja już potrafię to okiełznać. prozą tego nie nazwę - nawet jeśli i tak nie zwrócisz uwagi, wszystkie słowa, oswojone dawno tygrysy mój dom oglądasz od środka, już nie przez szyby. moje wiersze ważą emocjonalnie a Ty na rękach nosisz tylko zegarek a na twarzy uśmiechy nie są miarowe twoje emocje nie istniejące nie ważą wcale kiedy mnie już przeczytasz, przez pryzmat wiersza to między literami dojrzyj moją twarz i kilogramy i pomyśl co autor miał na myśli. |