|
sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec || 01.12.2007 :: 11:40 >> twój komentarz << (1) [zdjęcia nie będzie] bo życie jest tak głębokie, że aż przykleiłam sie do dna. "że kiedy patrze, na to jak jest... " to nawet nie chce patrzeć? mroźno u mnie, może to przez te Twoją super winter-fresh gumę do żucia i mega świeży oddech? .. dwa kroki do tyłu. w sumie to nie potrzebuję nic. [ja nie dziele się cukierkami] wczoraj w nocy latarnie pytały mnie o drogę, wczoraj w nocy nic mi się nie stało prócz szybszej akcji serca - nie, nie uciekałam, -nie, nie kochaliśmy się. [witaj rowie mariański mojego zdrowia, szczęścia, pomyślności, stolat] 03.12.2007 :: 17:31 >> twój komentarz << (0) Mam przemakalną skórę na Twoje słowa. ![]() Otwieram drewniane drzwi, przechodzę przez próg. Zapadam się w miękkiej wykładzinie wchodząc po schodach. Potem otwieram drzwi Twojego pokoju i widzę Ciebie i zmieniam kolor i nabieram innej postaci i.. i wszystko. Odpalam papierosa smarując ciało oliwką. Włączasz płytę i znów słyszę, przy Tobie inaczej brzmi jazz obok Ciebie zmieniam stan skupienia w Twoim łóżku jest cieplej Twoja pościel nie powoduję alergii Moje oczy stają się czarno-czerwone Mój zapach bogatszy w feromony W Twoim powietrzu dym z papierosów tworzy kształty Twoje ciało ma mydlany posmak wiesz, Wiktorze, jesteś dla mnie równie abstrakcyjny jak Bóg mam wobec Ciebie stosunek, wiele stosunków bałwochwalczych rzecz jasna Pozwalasz mi się skraplać na ścianach swojego pokoju w Twoich dłoniach pomarańcze są jakby bardziej soczyste a życie złudnie dłuższe… Przy Tobie kanapki nie spadają posmarowaną stroną na dywan Na Tobie lepiej prezentuję się moje ciało.. Wiktorze, masz działanie przeciwbólowe, powodujesz halucynację. I lubię gdy znów jest 6:0 dla Ciebie. *to stare zdjęcie, na te chwile trudno określić mi - cóż przedstawia. wszystko to, jest oczywiście grą metafor. bo jak inaczej mówić?05.12.2007 :: 11:50 >> twój komentarz << (2) ![]() U kobiety istnieję pewien rodzaj wagi w głowie. Kiedy przechyla się ona na jedną stronę - kobieta wpada w szały, depresje, smutki, lęki i obawy lub też uwrażliwia się do skrajności i jest bezlitośnie dziecinna. Po jednej z tych stron jest czułość, delikatność, wrażliwość, jest tam wino, kwiaty, miłe słowa. Jazz, ciepłe łóżko i miłe uśmiechy. Z drugiej strony jest ostre światło z nad sufitu, głośny, włączony telewizor, zimny grzejnik i "ostroczynność" na możliwe sposoby. Nie pytaj po której stronie u mnie nastąpił przechył. I tak nie odpowiem. (...)gdy nie udaję Ci się wyhamować na granicy obłędów i znów mózg w parze z namiętnością idzie choć nogi ma połamane wraz z kręgosłupem moralnym(...) Jest jedna rzecz, której nie należy robić - doskonale to wiesz. Nie wolno pozwolić by umysł włączył się w złej chwili, nie wolno pozwolić wkroczyć umysłowi do świata, którego nie zrozumie, któremu zaprzeczy. Tak oto mój umysł zniszczył mi wiele. "ten koniec świata, to ruchome święto"07.12.2007 :: 13:57 >> twój komentarz << (2) ![]() Podobno aby zmienić coś w sobie, trzeba zacząć zmieniać od zewnątrz. Ja na szczęście doszłam do punktu, gdzie moje wnętrze nabiera "uzewnętrznienia".. niepoprawna dziś jestem pod każdym względem, czy to wzgląd stylistyczny, duchowy, muzyczny, fotograficzny, .. jakikolwiek by był to wzgląd, to wiem.. jest niepoprawny. kilka historii na ten sam temat17.12.2007 :: 18:39 >> twój komentarz << (1) gdyby tylko ktoś potrafił odwzorować moje emocje. przecież wiem jak to sie kończy, przecież wiem że nie kończy się nigdy. jak dobrze ja to znam z autopsji, jak dobrze. "to się nie powtarza" mam do siebie żal, żal za to że nie umiem kontrolować moich emocji pod wpływem związków chemicznych, powodujących chemiczne zapominanie o kłopotach, kłótniach, smutkach. zapominanie o szczęściu. nervosol nie pomógł mi. a Ty znów zaszkodziłeś. "Miłość fizyczna? Nie, nie interesuje mnie to. Jako rodzaj uczucia zbyt niskie, jako rodzaj ruchu zbyt śmieszne." Kazałeś mi być szczęśliwą i w tamtym momencie szczęśliwą być przestałam. Psiakrew. Okno. Za oknem papierosy w Twoich ustach też. Przypadkowi ludzie i myśli przypadkowe Zamykam oczy nie potrafiąc zamknąć uszu. Ucichł by świat. Psiakrew. Na lekcji religii gadają o śmierci a Ty pytasz przez sms „o której przyjdę” ja pytam o sens życia lecz nie odpisuję z „proformy” prawdziwym już jest nie bycie sobą tak jak prosiłeś od dziś jestem szczęśliwa. psiakrew. Wcale nie. 22.12.2007 :: 23:59 >> twój komentarz << (1) nienawidzę tego uczucia. nienawidzę. (znam to z autopsji) i wcale tak nie myślę nigdy bym tak nie pomyślała. Wiktor. ja Ciebie sercem całym Wiktor. |