|
sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec || pff26.06.2007 :: 01:19 >> twój komentarz << (11) naprawdę nie wierzę, że znów się poddałam. ![]() spłonę groteską. i znów tak samobójczo uległa, że chyba nawet chroniczne zawiązywanie czerwonych nitek nie pomoże. (nie wiesz co czynisz) zyskałam swoją dawno straconą osobowość, odwaga, i ja. jestem jestem tu, czuję, że wróciłam. długo to trwało, ale jestem. daj mi koniec, powiążmy z początkiem stwórzmy błędne koło. zaczynam na nowo żyć. dopisane: zauważyłam, że nie umiem wymówić Twojego imienia, chcialam coś w głowie sobie krzyknąć, wyłącz gg, zmień status, odejdź, tylko imiona mi się pomyliły. Wiktor, za bardzo mi stoisz, no wiesz na żołądku. (rozwiązałam się, pryzmat się zbił, resztki tylko czasem wchodzą w stopy, ale już nawet imion nie pamiętam) to ten moment, gdy wiem, że umiem pokochać na nowo, tak po raz pierwszy znów. pfffffff (możnabyrzec) 26.06.2007 :: 23:55 >> twój komentarz << (4) ![]() ![]() i znów jaźń mi nie współgra bo jest zbyt wiele rzeczy które chciałabym zmienić dziś wszystko jest niedopowiedziane chyba za dużo próbuje wnieść i próbuje się usprawiedliwić sobie przed własną jaźnią -"to nie tak, ja to widze inaczej" potem pojawia się tylko tzw 'zastępcza formuła'. a przecież jestem tylko człowiekiem.. czego mam wymagać? potrzebujesz słownika by mnie zrozumieć lecz nie potrzebujesz książki telefonicznej by zadwonić, a przecież to 5 groszy za minutę. 'prawo pierwszy wyborów' daje o sobie czasem znać, ukazując co dobre a co złe. a przecież nie ma już żadnej władzy w rękach? pff ej ty, z syndromem piotrusia pana ty, którego imienia nia pamiętam. pff ćmy podobno przynoszą szczęście atakują mnie już im nie ufam. jestem dziś tym niedopowiedzianym słowem kto, no kto mnie jutro zabierze gdzieś ze sobą? Wherever! z aparatem rzecz jasna. zazdroszczę im - Ciebie z "wczoraj". 27.06.2007 :: 10:12 >> twój komentarz << (6) zazdroszczę im - Ciebie z 'wczoraj' zazdroszczę sobie - Ciebie z 'jutra'. ![]() "jutro" należy do mnie. dziś miedź jedzie do dred'a, na kakao. tak. tego mi trzeba. (tak, tu mi o wiele lepiej, wygodniej, prawdziwiej niż na głupim "PeBe") *lubie to zdjęcie, by nie było, że tylko swoje zdjęcia lubie, pff Dopisane: hej, widzisz? słońce nie świeci, cholernie bezczelnie, jakby mu ktoś pozwolił? Ale ja wgryzam się, egzystencjalne kęsy poranka. Czuję to już o jeden dzień dłużej. I już nawet przyzwyczaiłam się do niestrawności. Uwielbiam początki, uwielbiam od nowa, i tu każdy dzień jest początkiem. Nieodkryte pokłady smutku (?) Stało się tak, że to co było w bezpiecznej odległości ode mnie, zawsze uciekało na drugi koniec, teraz już nie ma bezpiecznej odległości, robi się coraz bliżej i coraz bardziej niebezpiecznie, przybliżasz mnie do celu, którego sama bym nigdy nie osiągneła, a wiele ich, wiele, wymieniać całą wieczność możnaby. nie wolno mi mieć 16 lat. (dobra, za ponad tydzień 17. pfff) nie wolno mi grać. przyszło mi być sobą i nawet ta moja nowa-stara-prawdziwa maska tak ładnie sie dopasowała, nie uwiera. z sobą mi do twarzy. we mnie Ci do twarzy. pozostań. rozbity pryzmat zgarnełam pod dywan, i tak przy większych porządkach wyjdzie, to zawsze było nieuniknione, chyba że Ty pozamiatasz, wiesz co zrobić ze śmiećmi... (a) 28.06.2007 :: 00:29 >> twój komentarz << (0) ![]() -pamiętasz.. jak smakują łzy szczęścia? -obawiam się, że już nie, jedyne łzy jakie pojawiały się w moich oczach, to te które przepalały dziury w serwetce (zbyt ciepłe łzy, zbyt zimne poranki) (...)i najpiękniejszy jest ten brak złamanych kręgosłupów moralnych, zbudowałes im porządne fundamenty, wiesz? muzyką próbuję zagłuszyć wszystkie tęsknoty, a przecież widziałam Cię pare minut temu. tak roztrzaskana emocjonalnie..na imię mieć będe jak zechcesz (...) w czerwonym świetle Ci do twarzy, nie bardziej niż we mnie. uwrażliwiasz mnie tak do końca, do mdłości. zbiera na różowe wymioty. (myślisz, że wolno mi być szczęśliwą?) 28.06.2007 :: 12:02 >> twój komentarz << (4) ![]() odpokutuje na wycieraczce, gdy nie wpuścisz mnie do środka. rewolucja - egzekucja raz dwa trzy, umrzesz Ty do skroni palec zaledwie przystawiam, a Ty w efekcie 'no-cebo' dostajesz ataku serca (może kolejna porcja "zastrzyków na ból?") jesteś z tych, który nawet zakład z Pascal'em by wygrał (pfff) 'Ty sie pochyl róża-bóg' i weź do ust. albo nie, lepiej stań tutaj. w pod-łóżkowej scenerii mały teatr dużych lalek odgrywamy gdy po raz siódmy z częstotliwością 667MHz spadam na lewo, by od prawej barierki się odbić potem zasiadam między grzejnikiem a lękiem w głowie w chwilowym ataku paniki (zawsze wracasz) (interpretacja jak zwykle nie-dowolna) *fot. kedziorshow 29.06.2007 :: 00:03 >> twój komentarz << (1) ![]() nigdzie nie idę, a ten ból to tylko efekt no-cebo. ... prawda.. prawda?!?!?! znów gram sama przeciwko sobie.. konflikt wewnętrzny nie pójdę. (zadwoń w końcu) 29.06.2007 :: 10:50 >> twój komentarz << (8) 23 grudnia miałam sen.. i był to sen proroczy czekałam długo, wiedziałam że i tak w końcu przyjdziesz.. i wyglądasz tak jak wtedy, przez mgłe w świetle umarłych latarni na mojej ulicy gdy wzrok odlepiać musisz jak plastry ze zbyt świeżych ran. to właśnie tak, tak to miało wszystko wyglądać. ![]() ![]() eksperymenty fotograficzne z czerwoną lampką.. "coraz śmielsze zachowania poranków... wśród ścian zbyt czesto i tak bardzo "ciężarowych" " to piękna będzie ta nieskończoność... |