|
sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec || 01.07.2007 :: 11:57 >> twój komentarz << (7) ![]() leci Grzegorz Turnau, 'a w Krakowie na brackiej pada deszcz..' to dziwne, lecz piosenka wywołuję jakąś nieogarniętą i nieopisaną tęsknotę za czymś (?) to chyba sentymentalizm do przyszłości. to chyba to. tak, tak. przyszłości. (przecież nie mam nic wspólnego z Krakowem, pff) na trzeźwo łapie mnie [to] i ściąga gdzieś tam do tyłu wyłaniając całkiem niechcący nieprzyjemne obrazki z życia, nieprzyjemne klatki z filmu. uśmiechem i cynizmem nie do wyczucia staram się rozładować napięcie wobec samej siebie, bo w tym pokoju jestem zaledwie ja. muszę to przecież zaakceptować. nie bądź dostępny. 'otomnieniema' irytująca pokusa, przeraziło mnie, że Ty też tak potrafisz. przeraziło mnie, że potrafisz jeszcze więcej. i jeszcze przeraazilo... jakoś nie mogę się do tego przyzwyczaić. [jesteś nieprawdziwy] boję się, całkiem autentycznie. która ściana podoba Ci się najbardziej? ręce do góry. on off i pstryk nie ma nic łóżko-podłoga-biurko-pralka-blat żegnaj stare mieszkanie, witaj nowe. absolutne pożegnanie. to koniec świata zaledwie na początku. czym mam zagłuszyć te wszystkie wewnętrzne krzyki za Tobą? się od bladych ścian odbijają 'mitutaj' 01.07.2007 :: 23:12 >> twój komentarz << (2) ![]() a jeśli 'historia lubi się powtarzać' ? wchodzę do domu, salon pełen powykrzywianych uśmiechów, przecież tak pięknie jest, tak teatralnie powoli obumierać przed telewizorem, przecież tak pięknie jest siedzieć wieczorem cicho, choć to ten jedyny moment gdy można porozmawiać. uciekam po schodach nieco wyżej, boleśnie odbija się w uszach echo stóp uderzających o podłogę. drzwi zamknięte, niech sobie wchodzą. pod biurkiem odnajduję przycisk wyłączenia egzystencji, raz dwa trzy. prowadzę długie wewnętrzne monologi, które nic nie wprowadzają i tak przecież. po co kłaść się spać, skoro i tak kolejny dzień będzie oczekiwaniem do południa? (przepraszamy, z powodu braku laku jutro odbędzie się później) no tak, pewnie koło 21. jutrzejszy dzień zacznę dopiero wtedy, gdy znów będzie trzeba odnaleźć po omacku przycisk ON, który boleśnie parzy w dłonie. przecież nie chcesz jeszcze umierać (prawda?) pff.. dawno obumarłam. się zaczęło. tak, tak mi się wydaje. Milenko, czyżbyś znów się nie myliła? słuchaj się tych choć trochę 'starszych'. niewinności dziecka brak mi. [nie znoszę tych samotnych wieczorów] [znów nie zasnę] i Dżem w uszach [sentymentalnie] {nic innego nie pozostało nam?} BALSAMU DLA DUSZY brak... (zwolnij) 11 minut 11 track echosystem phi "Nie jestem ciałem, w którym mieszka dusza, jestem duszą, która ma widzialną część zwaną ciałem. Przez ostatnie dni ta dusza obserwowała moje ciało bez chwili przerwy. Nie mówiła nic, nie krytykowała, nie litowała się - po prostu mu się przyglądała.(....) Muszę pisać o miłości. Muszę myśleć, myśleć i pisać o miłości - inaczej moja dusza tego nie zniesie. (...) Ci, którzy dotknęli mojej duszy, nie rozbudzili mojego ciała, ci natomiast, którzy dotknęli mojego ciała, nie poruszyli mojej duszy." 03.07.2007 :: 11:45 >> twój komentarz << (3) teraz czuję że nie czułam się doceniona (permanentny brak weny) ![]() (elektropiknik) 05.07.2007 :: 10:11 >> twój komentarz << (7) ![]() potrafię być niezależna, jeszcze się przekonasz. bezkresne monologi znów mowie do siebie rozpuszczam się podobno to mydlane odczucia moje własne tak twierdzisz o słowo mi Ciebie za późno mnie o pół nuty za wcześnie rozkład strun głosowych za milczenie co policzki mi drapie szminką czerwoną pokryta równowagi powierzchnia na lewą stronę odchyla się bo mnie na wschód wywiewa te ślady to od ust przylepionych z tęsknoty to już nawet nie jest cisza ale teraz będę nie zależna (pfff) a potem znów ja... jak tani szampan bez bąbelków i kieliszka. urodziłam się dopiero dzisiaj bo wczoraj to jeszcze nie byłam sobą w wieku lat szesnastu i trzystu-sześćdziesięciu-trzech dni (ja Ci to zutylizuję) *fot. kedziorshow śniło mi się, że umarłeś. a przecież byłeś dziś na gg. siedziałam z mamą przy stole i płakałam. smutno było. przecież Ty jesteś nieśmiertelny (taki miałeś być) byłeś mniejszy niż zwykle w przymierzalni szukaleś diabła pod postacią babci, której na mostku wyrosło wzgórze jakieś irracjonalne obrazy przed oczami mam. ale Ty nie jesteś z tych co umierają. bo byłeś dziś na gg. diabeł Cię atakował. i nigdy nie pytaj mnie co mogłoby być... bo będzie mi bardzo smutno. 05.07.2007 :: 23:21 >> twój komentarz << (1) ![]() co Tobie pozostało? Twoje smutne Ja.. Zbyt niedopasowana do świata? Jest na to lek operacji kilka valium na brak pomysłu etanolem przepłucz krtań winem nie poplam sukienki chirurgia plastyczna osobowości niczym wyszywanie charakteru wełnianą włóczką igłę milimetrów osiem głęboko w ciało wbijasz ... przez chromatyczny ból głowy do serca drgają impulsy na trzy w sprzężeniu wyrwałeś się znów z dwuszeregu niepodporządkowany wylałeś herbatę na plan z nowym światem stary pozostanie w dalszym ciągu ku zagładzie zmierza nie dowierzasz? to nie sprostasz. karabin na ramię i zabij brata bo zgwałcił siostrę Matkę zabij bo zupa za słona. Z babcią też skończ, to za flanelową koszulę na gwiazdkę z przeceny jak uczucia bonus uśmiech. *inspiracja: Hasior & Rymika 06.07.2007 :: 23:55 >> twój komentarz << (5) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() z racji wejścia w nowy wiek życze sobie wszystkiego ale to wszystkiego... to na tyle (dobranoc) pozwoliłam sobie na bardziej 'private' zdjęcia. naprawdę dzięki wam wszystkim dziś było miło:-) Dred,Milenka,Wiktor.. :) Dopisane rano: pff, lecz tak naprawdę urodziny to dopiero dzisiaj mam :--) 07.07.2007 :: 20:39 >> twój komentarz << (5) Był sobie król, był sobie paź i była też królewna. Żyli wśród mórz, nie znali burz, rzecz najzupełniej pewna. Kochał się król, kochał się paź, kochali się w królewnie. I ona też kochała ich, kochali się wzajemnie. Lecz stała się pewnego dnia rzecz straszna niesłychanie, króla zjadł pies, pazia zjadł kot, królewnę myszka zjadła. Lecz żeby ci nie było żal dziecino ukochana, z cukru byl król, z piernika paź, królewna z marcepana. 08.07.2007 :: 23:54 >> twój komentarz << (1) ![]() *z urodzinowej serii przy nocnej czerwonej lampce (wina). 10.07.2007 :: 10:06 >> twój komentarz << (2) ![]() zapraszamy oczywiście:) pff.. dziękuje WAM za świetny poranek. *nie mów mi co mam robić, skąd wiesz co jest dla mnie lepsze?!* 14.07.2007 :: 00:29 >> twój komentarz << (0) Na podstawie art.3 paragrafu 33 według ustawy z dnia 22 marca zgodnie z prawem autorskim pozwalam Ci na używanie marcePanny gdy wykupisz licencję gratis dostaniesz dostawe do domu przesyłką kurierską na szyji z wielką satynową wstążką (nie zjedz mnie zbyt szybko) żadnych warunków negocjacji ni wydłużanych włosów ni przykrótkich myśli ni mniej bogatych słów na wiecznej gwarancji. nigdy nie zażywaj przed snem w razie (s)pożycia uważać - powoduję długie bolesne niestrawności rozwijam się w pół słowa bledne w pół myśli niemal szeptem choć dużo bardziej chwilą tworzymy incenizacje z pamięci 16.07.2007 :: 16:32 >> twój komentarz << (0) ![]() ten ból zawsze zaczynał się tak samo. od długiej ciszy po krótką rozmowę dziękuje Milenko że jesteś zawsze wtedy gdy szorstcy ocierają boleśnie nasze powierzchnie skóry. dziękuje że jesteś wtedy gdy czuję sie jak marionetka i gdy wszystko wydaję się być z góry zamierzone a ja nie chce nic zmieniać, doskonale wiesz. Milenko... łudziłam się. samą sobą. Milenko... pamiętasz przykazanie 11? 11 echosystem 11 minut ( na te minute smakuję to (uff) inaczej, o niebo inazcej) 11 brzmi tak jednoznacznie dla nas,.. pamiętasz? prawda że pamiętasz to samo brzmienie od 3 lat Nawet jeśli właśnie pęka Ci serce... nie pokazuj tego innym... oszukaj ich... a może przy odrobinie szczęścia uda Ci się oszukać samego siebie... i będziesz chodź przez chwilę w pełni szczęśliwa/wy... 16.07.2007 :: 23:59 >> twój komentarz << (1) ![]() to nawet kateksja nie była. tajemnice mojego splendoru nauczyłam się w czasie przeszłym milczeć zapach skoszonej trawy przyprawia mnie o mdłości a milczenie potęguje smutek teatr marionetek jak uśmiech na dwa wieczność na cztery życie jest takie apoetyczne a przy Tobie poezja przypływa na usta. Wiktor, wariat wariat ma coś magicznego w spojrzeniu. niepoprawny optymista tak, tak o wiele łatwiej nie poetyzujmy życia żadnych mitów z przeszłości Wiktorku. udowodnij mi wszystko mi udowodnij wszystko co wiesz. i skraplaj się w formie czynnej. bez obaw, nie wejdę pod stół bo liczy się tylko danie główne a ty? odsuwaj sobie krzesła gryź w kostki danie główne lewituję. nie widzisz? 19.07.2007 :: 00:05 >> twój komentarz << (1) ![]() ![]() ![]() *Electro Party Minimal (możemy być z siebie dumni) Dziękuje, że potrafisz kopnąć mnie w tyłek, że umiem docenić to co jest dla mnie ważne i to co jest przy mnie (dla Ciebie słońcem rzucam w twarz, otwieram zawór bezpieczeństwa) Przepraszam i dziękuje. Mam teraz chyba więcej motywacji niż kiedykolwiek żeby dbać o tych, których kocham Jutro będzie pierwszym zmierzchem, który przeleje się przez moje okno, będzie nowy i lepszy. Będzie o wiele łatwiej, przy Tobie wszystko jest łatwe, łatwiejsze. Pierwszy, który będę mogła chwycić w ręce. Nowe otwarte okno eskalacji, stajesz się coraz bliższy. Jestem spokojna i przepełniona wspaniałym uczuciem. Nie euforycznie, na skrzydłach. Nie. Cienie chodnikowe najlepiej rozgniatać butem, nim wzlecą w niebo, co może być złudne dla odbicia duszy. Poruszyłeś moje sumienie. Pod asfaltem jest plaża wiesz? Odkryłam ją w Tobie właśnie. 20.07.2007 :: 13:06 >> twój komentarz << (4) ![]() I will try to fix you... "i nie pytaj co mogłoby być bo będzie mi smutno" zagryzam się sama w sobie rozłupana jak orzeszek nie podchodź tak bardzo głęboko ... ściska mnie coś w środku Coldplay - Fix you (tak działa na mnie czas) i znów się rozpadało.. nie tyle co na zewnątrz co we mnie.. tak kurczowo trzymam się swoich kolorowych kredek, tak usilnie, że nie umiem być asertywna, tak silnie, że nie umiem.. nic po prostu. ... 360 XYZ a Ty mi to zutylizujesz? ... *opadło moje zawstydzenie. po raz kolejny gram sama przeciwko sobie jednego jednak nie wiem.. czy ta gra toczy się w lewo czy w prawo?... Piękna pani z czółenkiem, dzień dobry, wróciłaś, dawno Cię nie było... |